Użycie głosu lektora bez jego zgody w komunikacie wygenerowanym przez AI a naruszenie dóbr osobistych

Posługiwanie się treściami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję może wiązać się z określonymi skutkami prawnymi. Przekonała się o tym firma z branży wodno-kanalizacyjnej, która wyemitowała reklamę z komunikatem wytworzonym przy użyciu AI. Okazało się bowiem, że w reklamie przydomowych oczyszczalni ścieków został wykorzystany bez jego wiedzy i zgody głos znanego lektora.

Z powództwem do Sądu Okręgowego w Warszawie XXII Wydział Własności Intelektualnej wystąpił właściciel internetowego banku głosu, w którego zasobach znajdowała się próbka głosu lektora. Postępowanie sądowe jest w toku, a jego wynik może mieć istotne znaczenie dla praktyki orzeczniczej w sprawach związanych z użyciem sztucznej inteligencji.

Polskie prawo nie zawiera jednoznacznej regulacji dotyczącej ochrony głosu, jednakże jako podstawę takiej ochrony można brać pod uwagę z jednej strony przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a z drugiej strony przepisy kodeksu cywilnego dotyczące ochrony dóbr osobistych.

Prawo autorskie zabrania w art. 81 ust. 1 rozpowszechniania wizerunku osoby bez jej zgody. Sporne jest, czy powyższy przepis obejmuje także głos rozumiany jako część wizerunku, tj. obrazu danej osoby odbierany za pomocą zmysłu słuchu.

Mniej wątpliwości wzbudza kwalifikowanie głosu jako dobra osobistego podlegającego ochronie na podstawie art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. Katalog dóbr osobistych jest bowiem otwarty i ochrona przysługiwać będzie niezależnie od tego, czy głos zakwalifikuje się jako odrębne dobro osobiste czy jako element wizerunku.

W wyroku z 7 marca 2023 r. w sprawie II CSKP 659/22 Sąd Najwyższy uznał, że głos, podobnie jak np. wizerunek, jest dobrem obejmującym określony element tożsamości fizycznej człowieka i jednocześnie zindywidualizowanym z uwagi na niemal niepowtarzalną barwę i skalę. Jako taki podlega samodzielnej ochronie.

We wskazanym orzeczeniu Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że jako dobro osobiste głos podlega samodzielnej ochronie oraz może być poddany ingerencji, która może polegać na różnych działaniach nie poddających się jednak jednolitej kategoryzacji (typowym przykładem ingerencji tego rodzaju w głos jako samodzielne dobro osobiste jest jego przekształcenie za pomocą narzędzi cyfrowych w taki sposób, iż barwa dźwięku pozwala odbiorcy na identyfikację głosu innej osoby, zaś z wykorzystaniem tak utrwalonego dźwięku dochodzi do fałszywego przypisania tej osobie wypowiadania przez nią określonych treści – zjawisko tzw. deep fake).

We wcześniejszym orzecznictwie Sąd Najwyższy wyrażał natomiast pogląd odmienny, wskazując, że z uwagi na to, że naruszenie tego prawa krzyżuje się z naruszeniem innego dobra (czci, godności, prywatności), to nie ulega wątpliwości, że głosu nie należy traktować jako odrębnego dobra osobistego. Powinien on być chroniony w ramach prawa do wizerunku, stanowi bowiem jego element nie jako obraz fizyczny (wizualny) danej osoby, lecz jako jej obraz odbierany za pomocą słuchu. Prawo osobiste do ludzkiego głosu należy traktować jako dźwięczny wizerunek, jednak pod warunkiem, że jest rozpoznawalny dla osób trzecich. Oznacza to, że głos danej osoby musi być na tyle charakterystyczny i wyróżniający się, by można było wskazać konkretną osobę, od której pochodzi (por. wyrok Sądu Najwyższego z 3 października 2007 r., sygn. akt II CSK 207/07).

W sprawie dotyczącej użycia głosu lektora w komunikacie reklamowym wygenerowanym przez sztuczną inteligencję rozstrzygnięta będzie musiała zostać zatem z jednej strony kwestia cywilnoprawnej ochrony głosu, a z drugiej możliwości przypisania odpowiedzialności podmiotowi posługującemu się wytworem AI. W tym kontekście istotne może być stanowisko wyrażone przez Sąd Krajowy w Monachium w sprawie przeciwko Google (więcej w artykule „Odpowiedzialność za treści generowane przez AI”).